BLUES CREATION „Demon And Eleven Children” (1971)

Kazuo Takeda, japoński gitarzysta zafascynowany muzyką Cream i The Yardbirds wraz z trójką szkolnych przyjaciół założył na początku 1969r. zespół BLUES CREATION. Bardzo szybko, bo już w październiku tego samego roku nakładem wytwórni Polydor ukazała się ich debiutancka, bardzo dobra zresztą, płyta zatytułowana po prostu „Blues Creation”. Zawierała głównie standardy muzyki bluesowej m.in takich twórców jak Sonny Boy Williamsona, Willie Dixona (kapitalny „Spoonful”), Mudy Watersa (słynny „Rollin’ And Tumblin”), Memphis Slima, ale też i kompozycję Johna Mayalla i Erica Claptona z okresu Blues Breakers („Double Crossing Time”).

Blues Creation - "Blues Creation" 1969
Blues Creation – „Blues Creation” 1969

Tamtejsi fani  spragnieni bluesowej muzyki w wykonaniu rodzimych wykonawców spowodowali, że płyta odniosła duży sukces komercyjny. Niemal wszyscy członkowie byli zdania, że trzeba iść za ciosem i nagrać kolejną bluesową płytę. No właśnie – niemal wszyscy oprócz jej lidera,  bowiem Takeda zafascynowany wydanymi nie tak dawno pierwszymi płytami Led Zeppelin i Black Sabbath chciał podążyć w tym kierunku. Nie uzyskawszy aprobaty swoich przyjaciół co do dalszego kierunku rozwoju muzycznego zespołu rozwiązał BLUES CREATION (niektórzy twierdzą, że po prostu wszystkich ich wyrzucił), by kilka miesięcy później powołać go z powrotem do życia w zupełnie nowym składzie. Na marginesie dodam tylko, że pierwszy wokalista BLUES CREATION, Fumio Nunoya, po rozstaniu z Takedą utworzył wkrótce świetny zespół Dew grający ciężką odmianę blues rocka.

W sierpniu 1971r. wychodzi drugi album zespołu „Demon And Eleven Children” z autorskimi kompozycjami lidera grupy. Jeśli miałbym określić go jednym słowem to powiem, że jest on po prostu KAPITALNY!!! Wstrzelił się idealnie w epokę stylistyczną  wspomnianych wyżej Led Zeppelin, Black Sabbath, czy Mountain. Otwierający całość „Atomic Bomb Away” to powolny ciężki acidowo – apokaliptyczny walec drogowy. Fantastyczna gra gitarzystów, zmiany tempa, ciężkie riffy. A zaraz po nim zaczynający się harmonijką ustną blues rockowy „Mississippi Mountain Blues” , gdzie zresztą harmonijka udanie prowadzi dialog z gitara prowadząca. Ale nie ma postoju, gdyż „Just I Was Born” porywa nas do galopu przed goniącą z tyłu Godzillą. Kolejna wzorcowa gra gitarzystów zapiera dech w piersiach! Z kolei „Sorrow”  to urokliwa melodyjna kompozycja łącząca styl Sabbathów z Budgie. Zresztą przypomina ona trochę „Parents” walijskiego tria i aż żal, że nikt jej nie wypromował w epoce, bo obok właśnie „Rodziców”, czy „Dziecka w czasie” Deep Purple „Smutek” miałby szansę stać się takim samym muzycznym killerem wszech czasów! Następny „Brane Buster” (tylko dwie minuty) to popis Kazuo Takedy i jego gitary pokazujący jak w tak króciutkiej formie muzycznej można pomieścić tyle ciekawej muzyki. Czapki z głów! I to samo można powiedzieć o „Sooner Or Later” będący popisem lidera, ale także i całego zespołu. Wzmacniacz i głośniki rozgrzane u mnie niczym w kuźni ogromne palenisko – dają żaru i czadu. Bo nie sposób tego słuchać  inaczej niż na „full”. Całość kończy epicka ponad dziewięciominutowa tytułowa kompozycja „Demon And Eleven Children„. Zmiany tempa, mnóstwo ciężkich riffów, stylistyka Zeppelina i Sabbath posunięta niemal do ekstremum, czyli esencja hard rocka początku lat 70-tych. I tylko żal, że geograficznie odizolowani samuraje z gitarami nie dotarli wówczas do Europy i nie dołączyli do ścisłej czołówki ówczesnych herosów muzycznych,  którymi niewątpliwie byli!

Blues Creation - "Demon And Eleven Children" 1971
Blues Creation – „Demon And Eleven Children” 1971

W tym samym miesiącu, dokładnie 7 sierpnia 1971r. BLUES CREATION wystąpili w Nagatsugawie na festiwalu muzycznym The 2nd All Japan Folk Jamboree, gdzie zarejestrowano ich koncert z myślą o wydaniu go na płycie. Z niewiadomych do dziś powodów koncertowa płyta nie ukazała się w tamtym czasie a nagrania, które przeleżały na półce wiele lat zostały opublikowane i wydane na CD dopiero w 1998r! Płyta „Live 1971” pokazuje zespół bardziej od strony bluesowej, choć zaprezentowane standardy zagrał po swojemu – z rockowym, mocnym zacięciem, ciężko i intensywnie – z niezliczonymi rozbudowanymi improwizacjami. Ależ tego się słucha! W dwóch nagraniach z grupą zaśpiewała wokalistka Carmen Maki, określana jako „Japońska Janis Joplin”.

Blues Creation - "Live 1971"
Blues Creation – „Live 1971”

To spotkanie zaowocowało wydanym rok później ich wspólnym albumem zatytułowanym „Carmen Maki And Blues Creation” przynoszący kolejną dawkę bluesa z rockiem, aczkolwiek więcej mamy tu tego pierwszego. Dominują bowiem powolne, bluesowe ballady śpiewane bardzo pewnym, czystym, krystalicznym głosem. Cięższe utwory nie straciły jednak nic ze swej mocy, choć malkontenci uważają, że ten album przeznaczony jest bardziej dla fanów wokalistki niż dla fanów BLUES CREATION. Prawda jak zwykle leży po środku. Jak dla mnie – bomba! I to wcale nie  przypadek, że wszystkie te cztery albumy stoją u mnie na półce i są perełkami w mojej płytotece!

Carmen Maki And Blues Creation - 1972
Carmen Maki And Blues Creation – 1972

Po nagraniu tego albumu Kazuo Takeda definitywnie rozwiązał zespół choć z grania muzyki nie zrezygnował. Cztery lata później powołał do życia grupę CREATION, z którą wspólnie z amerykańskim hard rockowym zespołem Mountain koncertował po Japonii. CREATION wydali dwa albumy nagrane we współpracy z Felixem Pappalardim (basistą Mountain), po czym gitarzysta rozpoczął nagrywanie solowych płyt. Wydał ich w sumie ponad 20, a od czasu do czasu, jak donosi japońska prasa muzyczna, także koncertuje (najczęściej po Azji) wspólnie z byłym perkusistą CREATION. Dla mnie, jak i dla wielu fanów starego rocka pozostanie jednak w pamięci jako japoński samuraj z gitarą z genialnej płyty „Demon And Eleven Chidren„.

Blues Creation
Blues Creation

2 myśli nt. „BLUES CREATION „Demon And Eleven Children” (1971)”

  1. Panie Zbigniewie dziekuje za znakomiy artykuł o rockowych samurajach 😉 Czy pojawi sie także recenzja jedynego albumu innego świetnego zespołu z Japonii TOO MUCH ? Płytę wydała w 1971 roku tamtejsza wytwórnia „Atlantic” i w połowie przypomina BLUES CREATION, czyli ciężkie nieco bluesujące granie pełne atrakcyjnych gitarowych riffów. Muzyka jest bardzo klarowna, zaś cieższe klimaty przeplatane są spokojniejszymi, momentami niemal art – rockowymi fragmentami. Na uwagę zasługuje np. szczególnej urody zamykający całość utwór pt. „SONG FOR LADY” 😉

    Pozdrawiam Artur 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *