Szkiełkiem i okiem. SANTANA „Abraxas” (1970)

„Chciałem, by ludzie patrząc na okładkę słyszeli muzykę.” (Alex Steinweiss, pierwszy Dyrektor Artystyczny Columbia Records).

W 1939 roku Alex Steinweiss przedstawiając szefom z wytwórni Columbia pomysł na nowy rodzaj opakowania płyt gramofonowych usłyszał: „Ładne opakowania na płyty? Po co – to dodatkowe koszty, a nie podniosą sprzedaży. Ludzie kupują muzykę, nie pudełka”. Jednak postanowili dać mu szansę. Tym samym syn warszawskich emigrantów zrewolucjonizował przemysł muzyczny na skalę, której rozmachu nikt wówczas nie mógł przewidzieć… Okładka, oprócz funkcji reklamowych pełni też funkcję informacyjną – najtrudniejszą w odczytaniu i wymagającą u odbiorcy kompetencji, czasem sporej wiedzy. W sposób graficzny przedstawia treści muzyczne zawarte na płycie, co nie jest wcale takie łatwe. Zazwyczaj jeden bystry rzut okiem potrafi powiedzieć nam wiele. Jednak czasem warto posłużyć się przysłowiowym szkiełkiem, by dostrzec coś czego na pozór nie widać, a jest. Bo przecież diabeł czasem tkwi w szczegółach…

Carlos Santana pierwszą rzeczą jaką dostrzegł na obrazie „Annunciation” („Zwiastowanie”) niemieckiego malarza Mati Klarweina były afrykańskie bębny konga i kolorystyka, która idealnie oddawała charakter jego muzyki. Z miejsca podjął decyzję, że malowidło ozdobi okładkę drugiej płyty zespołu SANTANA pt. „Abraxas”.

Mati Klarwein „Annunciation” (1961)

Mati Klarwein urodził się w Hamburgu w 1932 roku. Kiedy miał dwa lata jego rodzina wyjechała z Niemiec do Izraela (wówczas Palestyny). W ten sposób jego żydowski ojciec Yusef Ben Menachem z zawodu architekt mógł uniknąć nazistowskich prześladowań. Matka Matiego, Elsa, rodowita Niemka z domu Kühne, była znaną śpiewaczką operową. Gdy niedługo po tym rodzice rozwiedli się Klarwein zamieszkał z matką we wsi Nahariya w pobliżu granicy z Libanem. To tutaj spędził większą część II wojny światowej. W 1948 roku 16-latek był świadkiem wycofania brytyjskich żołnierzy i przekształcenia Palestyny ​​w Izrael. Jego matka postanowiła uciec od konfliktów izraelsko-palestyńskich i rok później wraz z synem wyemigrowała do Francji. W  Paryżu 17-latek studiował malarstwo m.in. u Fernanda Légera i Ernsta Fuchsa. Tego ostatniego uważał za „najbardziej psychodelicznego ze współczesnych malarzy” obok rzecz jasna Salvadora Dali, z którym nawiasem mówiąc przyjaźnił się przez długie lata. Klarwein był też bliskim przyjacielem jednej z  najbarwniejszych postaci powojennego Paryża jakim był poeta, muzyk i aktor Boris Vian, To on poznał go z późniejszą muzą artysty, kochanką, bogatą i ekscentryczną Kitty Lillaz, z którą podróżował po świecie. Po swojej pierwszej wizycie w Nowym Jorku w 1961 roku namalował obraz „Zwiastowanie”. Kiedy dziewięć lat później Santana wybrał obraz na okładkę albumu uczynił malowidło jednym z najbardziej rozpoznawalnych dzieł Klarweina. Warto dodać, że logo zdobiące front płyty zaprojektował jego uczeń, Robert Venosa.

Santana „Abraxas” (1970)

Słowo Abraxas (początkowa pisownia Abrasax) w różnych kulturach miało wiele znaczeń. W mitologii perskiej oznaczało najwyższe bóstwo (Mitra), a egipski gnostyk Basilides określał nim Wielkiego Archonta, księcia 365 Sfer. Słowo pojawiało się też w pismach magicznych i ezoterycznych stąd skojarzenia z Abrakadabrą, zaś rzadkie kamienie szlachetne z wygrawerowanym napisem Abraxas spełniały rolę amuletów chroniących przed Siłami Zła. Z kolei w  hellenistycznych transkrypcjach siedem liter reprezentowały każdą z siedmiu planet znanych w Starożytności, oznaczały też siedem najwyższych poziomów umysłu człowieka…

Obraz „Annunciation” przedstawia moment objawienia się Maryi archanioła Gabriela i jego zapowiedź narodzenia Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. W kościele katolickim nazywamy to „Zwiastowaniem Pańskim”, lub „Zwiastowanie Bogurodzicy”.  W swej prowokacyjnej interpretacji Mati Klarwein wykorzystał motywy pochodzące z różnych kultur i religii. Obok Maryi  na obrazie uwieczniony jest Budda pod postacią słonia. Zauważmy, że skrzydlaty i wytatuowany  Archanioł siedzi okrakiem na afrykańskim bębnie konga wskazując ręką w kierunku nieba na Aleph – hebrajski symbol Początku. Bębny od wieków były wykorzystywane w Afryce do komunikowania i ogłaszania ważnych wiadomości. Pełniły też ważną rolę w tańcach i plemiennych obrzędach. Czarna, naga i zmysłowa Maryja Dziewica tak bardzo różniąca się od stereotypowego wizerunku utrwalonego przez średniowiecznych malarzy, które do dziś widzimy w kościołach otoczona symbolami płodności miała twarz Sofi, żony artysty.

Trzech szamanów i Klarwien jako Św. Jóżef

Po lewej stronie widzimy trzy postacie w afrykańskich strojach mogące symbolizować Trzech Króli i samego Klarweina w okularach przeciwsłonecznych i słomkowym kapeluszu, a więc w atrybutach kojarzących się z luzackim i beztroskim stylem życia współczesnego świata. Trzej osobnicy to pasterze z plemienia Wodaabe, jednego z ludów Afryki wędrujących wzdłuż południowej granicy Sahary. Pod koniec pory deszczowej (w okolicach września) odbywa się u nich konkurs piękności, w którym udział biorą… młodzi mężczyźni.  Ustrojeni w barwne stroje, mosiężne bransolety, z kolorowo pomalowanymi twarzami tańczą non stop przez siedem dni i nocy rytualne tańce oceniane wyłącznie przez kobiety…  Jest jeszcze jeden „prywatny” szczegół na tym obrazie, który można przeoczyć. To fragment widoku malutkiej nadmorskiej wioski Deià na Majorce, gdzie mieszkała matka artysty namalowany z okna jej sypialni. Warto wiedzieć, że Deià położona nad zatoką Cala otoczona górami Serra de Tramuntana to prawdziwy raj łączący piękno natury z ziemskimi przyjemnościami (przytulne kawiarenki, restauracyjki) od wielu lat przyciągający wszelkiej maści artystów, muzyków, pisarzy. Miniaturę umieszczoną po lewej stronie stóp Maryi lepiej widać  pod lupą, lub dużym szkłem powiększającym.

Widok z okna sypialni.  Deia (Majorka)

Obraz można postrzegać jako wizualną celebrację życia na ziemi w całym jego bogactwie i różnorodności. Poprzez bodźce wzrokowe słychać w nim muzykę, czuć zapach i smak. Jest seks, jest pożądanie. Faktura kolorów, zmysłowość kamieni, erotyzm kwiatów, naturalne piękno krajobrazów i owoce natury są tu uwiecznione na całe wieki. Odkrywanie odniesień tudzież różnych, na pozór drobnych i luźnych szczegółów  to już prawdziwa przyjemność dla każdego odbiorcy.

Mati Klarweit był także twórcą okładki płyty „Bitches Brew” Milesa Davisa. Swoją drogą, jak silna musiała być pozycja Milesa Davisa na muzycznym rynku świadczy m.in. tytuł krążka. Komu innemu żadna wytwórnia nie zezwoliłaby wówczas na użycie takiego tytułu… Mati dostał wolną rękę przy tworzeniu grafiki i wykreował niezwykle surrealistyczną scenę idealnie pasującą do muzyki albumu, ukazując przy tym fuzję białej i czarnej muzyki.

Według definicji Carlosa Santany muzyka jest „(…) połączeniem dwojga kochanków: melodii (kobieta) i rytmu (mężczyzna). Najlepsza powstaje wtedy,  kiedy wychodzisz poza jej grawitację, czas i myślenie. Kiedy grasz nie myśl za dużo, pozwól jej płynąć…”

O ile płytowy debiut „Santana” (1969) cenię sobie nieco wyżej od „Abraxas”, to drugi krążek zespołu ma jeszcze jeden wielki (oprócz rzecz jasna okładki) atut. To  niezapomniana „Samba Pa Ti” –  jedna z najcudowniejszych najpiękniejszych instrumentalnych perełek w historii rocka…

 

2 komentarze do “Szkiełkiem i okiem. SANTANA „Abraxas” (1970)”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *