FRUUPP „Wise And Wisdom: The Dawn Albums 1973 – 1976”

Pomysł na stworzenie progresywnego zespołu rockowego narodził się w głowie Vincenta McCuskera pod koniec 1970 roku. Ten pochodzący z Maghery w hrabstwie Derry na północy Irlandii gitarzysta i wokalista był członkiem pochodzącej z Belfastu grupy The Blues by Five. W tym czasie w Irlandii poza kilkoma klubami w Belfaście i Dublinie nie było zbyt wielu miejsc do grania beatowej muzyki. Ambitny muzyk zniechęcony graniem skocznych kawałków na cosobotnich potańcówkach wyjechał do stolicy Wielkiej Brytanii, gdzie w trakcie kilkumiesięcznego pobytu zetknął się z londyńskim undergroundem. Chęć grania nowej i „postępowej” muzyki była tak silna, że po powrocie do Belfastu z miejsca zaczął szukać muzyków do swojego projektu. Z pośród wielu próbujących Vince zdecydował że w zespole znaleźli się klawiszowiec Stephen Houston (grał także na oboju), perkusista Martin Foye, oraz basista, flecista i wokalista Peter Farrelly. Ten ostatni, bardzo utalentowany artysta, był twórcą dwóch pierwszych okładek albumów i wczesnych plakatów.

Latem 1971 roku cała czwórka zamieszkała i ćwiczyła w starym, zrujnowanym domu w Belfaście. Plotka głosi, że nazwa zespołu, FRUUPP, pochodzi od ducha młodej kobiety, która rzekomo nawiedzała wspomniany dom, ale kto by tam wierzył plotkom. W rzeczywistości nazwa powstała przypadkowo; wśród walających się po kątach śmieci ktoś znalazł arkusz z samoprzylepnymi literkami na którym pozostały jedynie literki F, R, U i P.  Dodając kolejne U i  drugie P uzyskali enigmatyczne (nic nie znaczące) słowo FRUUPP.

Irlandzki zespół progresywnego rocka FRUUPP (1973)

Swój pierwszy koncert zagrali w Ulster Hall w Belfaście 23 czerwca 1971 roku, wspierając Rory’ego Gallaghera. Wkrótce potem za 450 funtów kupili Vana – Forda Transita, zapakowali sprzęt i ruszyli do Londynu promem przez Heysham zatrzymując się przy okazji w Manchesterze gdzie 2 lipca 1971 roku wystąpili obok Curved Air i Atomic Rooster w Mr. Smith’s Club – Mekce tamtejszych hipisów.

Promotorzy i właściciele sal koncertowych bardzo chętnie gościli ich w swoich progach, zaś sam zespół od lipca 1971 do połowy 1973 roku spędzał czas pomiędzy Londynem, Irlandią i Niemcami grając koncerty z takimi grupami jak  Queen, Hawkwind, Supertramp, The Electric Light Orchestra, Focus,  Man, Steve Harley & Cockney Rebel i Genesis. Zagrał ich w sumie ponad dwieście trzydzieści! W tym czasie zespół zmienił kierunek muzyczny z ciężkiego rocka, na coś co brytyjska prasa muzyczna określiła jako „muzyka Fruupp”. 29 marca 1973 roku muzycy odwiedzili małe londyńskie studio na Fulham Palace Road i stworzyli demo z czterema autorskimi piosenkami. Jednym z utworów była kompozycja zatytułowany Decision”. Wspaniała, klasyczna, piękna kompozycja napisana przez lidera spodobała się dyrektorowi A&R, Robinowi Blanchflowerowi do tego stopnia, że ​​w lipcu 1973 roku podpisał kontrakt z muzykami z Dawn Records (odłam Pye). W sierpniu w Escape Studios w Kent nagrali swój debiutancki album, który pod tytułem „Future Legends” ukazał się 5 października tego samego roku.

Fruupp „Future Legends” (1973)

Głównym autorem materiału był Vincent McCusker, którego wspierał Stephen Houston. Ich inspiracje były dość typowe dla zespołu rocka progresywnego (Genesis, Yes, itp), ale udało im się stworzyć własne, oryginalne brzmienie w dużej mierze dzięki charakterystycznym klawiszom Houstona, który używał organów farfisa zamiast melotronu i mooga. Jak się okazało „Future Legends” zawiera TYLKO dobre utwory w dużej mierze składające się z wypróbowanego i doskonale przetestowanego zestawu koncertowego. Szkoda, że nie znalazł się tu (pewnie z braku miejsca) wykonywany na bis „The Steam Machine”, oraz rockowy grzechotnik „Be Glad”. Jak na symfoniczny prog rock płyta napędzana jest przez gitarzystę burzą genialnych gitarowych riffów i pięknych solówek nie mówiąc już o tym, że bas jest niesamowity, perkusja świetna, a klawisze po prostu cudowne. „Olde Tyme Future” pozostaje jednym z ich najpiękniejszych i najbardziej emocjonalnych utworów for ever, z niebiańską melodią, cudnymi harmoniami wokalnymi i nastrojowymi organami. „Decision” pokazuje zespół w jego najlepszym wydaniu. Tekst oparto na wierszu technicznego zespołu, Ivana „Touche”  Vallelly’ego. Znakomita, uduchowiona gitara Vince’a działa jak inny głos. To jeden z tych utworów, do którego ciągle wracam. Na pytanie „Która piosenka najlepiej prezentuje FRUUPP?” zawsze i zdecydowanie odpowiadam; Decision! Za każdym razem, gdy go słyszę, dokładnie rozumiem, dlaczego pan Blanchflower szybko sięgnął po książeczkę czekową Pye’a… „Lord Of The Incubus” i ponury „Graveyard Epistle” mają naprawdę zwarte i intensywne partie instrumentalne. W tym ostatnim Houston gra również na oboju… „Song For A Thought” rozwija się od zrelaksowanej partii wokalnej do energicznego, symfonicznego finału. Wspaniały! Tutaj również słychać zdolność zespołu do włączania smyczków nawet w bardziej dynamicznych partiach. Z kolei „As Day Breaks With Dawn” brzmi po części jak agresywny Genesis z organami farfisa, co zapisuję na plus. „Future Legends” to kapitalny debiut płytowy i nie wyobrażam sobie półki prog fana bez tej pozycji! I jeszcze mała ciekawostka – kompaktowe wznowienia zawierają bonusowy utwór „On A Clear Day”, który pojawił się jedynie na 100 pierwszych wydaniach albumu. Utwór został szybko wycofany ponieważ zawierał fragmenty „The Planet Suite” Gustava Holsta, na które jego wnuczka nie wyraziła zgody.

Na początku 1974 roku FRUUPP ogłosił plany wydania drugiego albumu i zmiany producentów. Poinformowali, że David Lewis, były członek Andwella’s Dream, będzie z nimi pracował. Prace zaczęto w Kent pod koniec kwietnia. Krążek zatytułowany Seven Secrets” został wydany kilka miesięcy później, dokładnie 19 września.

Front okładki drugiego albumu FRUUPP „Seven Secrets” (1974)

Jak sugerował tytuł, nowy album zawierał zaledwie siedem bardziej zrelaksowanych, klimatycznych i stonowanych utworów z ciężkimi fragmentami instrumentalnymi zwłaszcza w „Garden Lady”. Podobnie jak inne zespoły tamtej epoki FRUUPP eksperymentował z wpływami tak różnorodnymi, jak jazz, muzyka klasyczna i irlandzka muzyka tradycyjna. Moim ulubionym utworem na albumie jest „Faced With Shekinah” – złożone arcydzieło, które perfekcyjnie łączy brzmienie debiutu z barokowymi wpływami tego albumu. Z kolei „White Eyes” bardzo przypomina mi najcichsze części z „Tubular Bells” i zawiera jedne z najlepszych harmonii wokalnych, jakie zespół kiedykolwiek nagrał! A jaka cudowna, baśniowa atmosfera na tym i w krótkim utworze tytułowym. Ich klasyczne wpływy jaśnieją tutaj mocniej niż na debiucie… „Wise As Wisdom” zaczyna się zdominowaną przez smyczki partią instrumentalną, która wkrótce przechodzi w doskonały riff organowy, a następnie w hipnotyczną partię instrumentalną z wpływami baroku. Kiedy zaczyna się wokal zostaję zabrany do Nieba; klimat tego utworu i całego albumu są po prostu bajkowe!  Wpływy barokowe idą o krok dalej w „Elizabeth”, zaś „Three Spires” to pogodna, folkowa, akustyczna piosenka z ładną aranżacją smyczków, zwłaszcza na początku. Emocjonalna piosenka, która bardzo mi się podoba. Ten album zawsze wygrywa ze mną, kiedy mam ochotę na relaksujący i klimatyczny symfoniczny rock progresywny.

Do dziś nie wiem jak to się stało, że tak dobry zespół, z takimi wspaniałymi płytami nie odniósł wówczas sukcesu komercyjnego..? Nie zrażeni słabą sprzedażą drugiego albumu jeszcze w tym samym roku, 8 października 1974 roku, muzycy wydają swój trzeci longplay „Prince Of Heaven’s Eyes”.

Trzeci album Irlandczyków „Prince Of Heaven’s Eyes” (1974)

Mimo pośpiechu zdecydowanie trzeba powiedzieć, że nie był to niechlujny kawałek ich pracy. Dla wielu „Prince…” jest najlepszym albumem zespołu, który miał mocniejsze, ale i bardziej dopracowane brzmienie symfoniczne niż dwa poprzednie albumy. Fortepian i syntezatory smyczkowe stały się dominującymi instrumentami klawiszowymi, chociaż wciąż było sporo organów. To album koncepcyjny o młodym mężczyźnie imieniem Mud Flanagan, który wyruszył w świat, aby znaleźć sens życia. Moim ulubionym utworem na albumie i jedną z najlepszych piosenek FRUUPP jest „Annie Austere”. Bardzo zwarty, smaczny, melodyjny i wpadający w ucho kawałek, który może rywalizować ze wszystkim, co Genesis zrobił w tym samym stylu. Ten utwór przenosi się do „Knowing You”, który według mnie jest najpiękniejszym momentem na całym albumie, co nie znaczy, że odstaje od niego „It’s All Up Now” – piękny przykład powolnego symfonicznego prog rocka… „Crystal Brook” zawiera partię instrumentalną przypominającą nieco „Olde Tyme Future” z pierwszego albumu, a „Seaward Sunset” to ballada zdominowana przez fortepian i flet z wpływami klasycznymi, zaśpiewana wysokim falsetem. Bardzo ładny…  Kończący płytę „Perfect Wish” zawiera wiele świetnych motywów, melodii i całą gamę pomysłów. To jeden z tych utworów, który rośni w sercu i duszy z każdym kolejnym przesłuchaniem. Uderzające zakończenie klasycznego albumu przyprawiające mnie o dreszcze…

Dzięki temu albumowi, listopadowej trasie koncertowej, dzięki agresywnej reklamie i promocji Dawn Records diametralnie wzrosły wyniki sprzedaży także poprzednich płyt. FRUUPP wychodził z cienia Aylesbury i Belfastu, a przyszłość zaczęła się rysować w jasnych barwach. Niespodziewane odejście ze składu Stephena Houstona w styczniu 1975 roku było dla wszystkich szokiem. Klawiszowiec miał już inne zainteresowania – jego duchowe poszukiwania stały się tak intensywne, że opuścił Albion i dołączył do teksańskiej grupy misyjnej o nazwie Liberation Suite. Pod koniec lat 70-tych wstąpił do kolegium teologicznego i przyjął święcenia kapłańskie. W marcu jego miejsce zajął John Mason i to z nim grupa zarejestrowała płytę „Modern Masquerades”. Niestety, ostatnią.

Czwarty i ostatni album „Modern Masquerades” (1975)

Producentem albumu był Iana McDonald, który gościnnie zagrał na saksofonie altowym i perkusyjnych „przeszkadzajkach”. Okazało się, że Houston wiele znaczył dla zespołu, ponieważ część uroku jego charakterystycznego brzmienia ulotniło się. Zmiana była głęboka, ale wszelkie wątpliwości, że FRUUPP stał się mniej progresywny zostały natychmiast rozwiane gdyż „Modern Masquerades” to wciąż dobre dzieło symfonicznego rocka. Styl gry Masona był tylko nieco podobny do stylu poprzednika i chociaż jest mniej wyrazisty to jego el-piano nadaje niektórym fragmentom nieco bardziej jazzowego charakteru. Słychać to zwłaszcza w „Misty Morning Way” i w „Sheva’s Song”. Trwający ponad dziesięć minut „Gormenghast” autorstwa Masona był jednocześnie najdłuższym utworem, jaki kiedykolwiek nagrali. Dzieło o wielkiej urodzie, bardzo delikatne i bogate w detale. Melancholijne, ale nie przygnębiające. Sztuka mieszania muzyki lounge i rocka symfonicznego z progresywnym instrumentarium przeskoczyła tu kamienie milowe…  Najlepszym i najbardziej typowym dla zespołu utworem na tym albumie jest bez wątpienia „Masquerading With Dawn”. Co prawda partie wokalne pod względem harmonii brzmią nieco naiwnie i „beatlesowo”, ale podczas bombastycznego finału, w którym następuje imponująca orgia klawiszy robi się genialnie i szczęka opada. Można pokusić się o stwierdzenie, że to jeden z ich najlepszych utworów kuszący refleksami namiętnego prog rocka… Ale to nie wszystko, albowiem taki „Mystery Might” zawiera jedne z najbardziej energetycznych fragmentów, jakie zespół kiedykolwiek nagrał. W niektórych jego częściach są odczuwalne wpływy funku i (o dziwo) wypadają one zaskakująco dobrze.

Rozwój punk rocka zrobił sporą dziurę w sprzedaży albumów grupy, co w połączeniu z utratą taśm w pożarze domu Vincenta  zawierającymi materiał na planowany album koncertowy spowodowało, że zespół przedwcześnie się zwinął. Ostatni koncert FRUUPP dali we wrześniu 1976 roku w londyńskim Roundhuose. Na scenie towarzyszył im wówczas zespół 101ers, który kilka tygodni później zmieni nazwę na The Clash…

4-płytowy box Esoteric Records „Fruupp. Wise And Wisdom” (2019)

Mimo, że zespół rozwiązał się w 1976 roku to jednak jego historia na tym się nie kończy. W przeciwieństwie do większości irlandzkich zespołów rockowych, które wówczas pojawiły się i odeszły reputacja FRUUPP w ciągu kolejnych dekad wydaje się wciąż rosnąć. Wszystkie ich albumy są nadal wznawiane i dostępne. Przykładem 4-płytowy box „Wise And Wisdom” wydany w lakierowanym pudełeczku przez niezawodny Esoteric Records w 2019 roku. I co by nie mówić –  dobrze jest mieć w swojej kolekcji takie płyty zespołu progresywnego rocka, który wydał TYLKO dobre albumy i przez cały okres swojej kariery pozostawał progresywny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *