THE PSYCHEGROUND GROUP „Psychedelic And Underground Music” (1971)

Dla miłośników zapomnianych artystów nie ma nic lepszego niż radość z ich odkrywania, słuchania i dzielenia się z innymi. Ekscytacja jest tym większa jeśli podoba nam się to, co stworzyli. Bywa tak, że ci wykonawcy, często nieświadomie, sami przyczynili się do zbudowania swej „zapomnianej historii”. Ba! Są też tacy, którzy po latach nie są pewni ani swoich pseudonimów, ani imion kolegów, z którymi współpracowali. Badanie takich przypadków sprawia mi wielką przyjemność, a wyjaśnienie bodaj rąbka tajemnicy sprawia ogromną frajdę.

The Psycheground Group i ich jedyny album trafił w moje ręce jakiś rok temu, a może ciut wcześniej. Nieistotne. W trakcie jego słuchania czułem przyjemny dreszczyk emocji przechodzący od stóp do głowy, co zdarza mi się ostatnio niezbyt często. Nazwa grupy i tytuł płyty sugerują, że mamy do czynienia z brytyjskim, lub amerykańskim wykonawcą. Tymczasem okazuje się, że zespół pochodził z Włoch, kraju, który przez wszystkie dekady i historyczne zawirowania wciąż zaskakuje mnie czymś nowym. Od dawna twierdzę, że lata siedemdziesiąte w Italii wydają się niemającą końca muzyczną dżunglą wciąż niedostatecznie spenetrowaną i opisaną. Słowo „psycheground” w nazwie zespołu zdradza jego charakter. Sugeruje to też okładka: na czerwonym tle przedstawiono mężczyznę z bujną fryzurą przepasaną kolorową bandaną – symbol epoki młodzieżowej kontrkultury. Jak się jednak okazuje oprócz psychodelii mamy tu też elementy hard rocka, jazzu, bluesa i raczkującego wtedy na Półwyspie Apenińskim progresywnego rocka. Gdy „Psychedelic And Underground Music” ukazał się na rynku nikt nie wiedział kto za nim stoi. Album wydany przez Lúpus Records na początku 1971 roku nie zawierał żadnych zdjęć, nazwisk, ani niczego co mogłoby ujawnić jego twórców. Podejrzewano, że mógł być dziełem znanych artystów, lub muzyków sesyjnych, ale dowodów na to nie było. Do czasu.

Ponad trzydzieści lat później sprawa częściowo się wyjaśniła. Okazało się, że za tym wszystkim stali muzycy z Nuova Idea: Enrico Casagni (bg, flute), Claudio Ghiglino (g, voc), Paolo Siani (dr), Giorgio Usai (org, voc), oraz Marco Zoccheddu (g, voc), którzy ze względów kontraktowych nie mogli się ujawnić. Pomysłodawcą i mózgiem całego projektu był jednak kto inny – naturalizowany Włoch, Gian Piero Reverberi, kompozytor i producent płyt New Troll i Le Orme. W tym ostatnim działając pod pseudonimem Ninety stworzył większość utworów na ich płytach. To on namówił chłopaków, by w jego studiu nagrali materiał, który został wydany przed ukazaniem się debiutanckiego krążka Nuova Idea, „In The Beginning”.

„Psychedelic And Underground Music” to w przeważającej mierze instrumentalny, momentami mroczny album z silnym brytyjskim klimatem i niewielką ilością harmonii wokalnych. Otwiera go utwór „Psycheground”, który od razu zachwyca potężnym gitarowym riffem połączonym z awangardowym brzmieniem Hammonda przenosząc nas w czasy potężnych zespołów lat 60-tych takich jak Cream. Acid rockowa gitara sprawia, że ​​bujamy się, kiwamy rytmicznie głową, a przede wszystkim poddajemy się jej nieodpartemu szaleństwu. „Easy” to utwór, który wprowadził mnie do tego zespołu. Uwielbiam jego luźną strukturę i stonowany melodyjny groove – a poza tym bardzo chciałbym umieć tak grać na perkusji! Zaczyna się wolnym perkusyjnym rytmem z nutą jazzu i delikatnymi organami w tle nadające mu psychodelicznego smaku. Kiedy łączy się to z gitarowym, lekko funkowym riffem nastrój robi się bardziej swobodny i odlotowy jak po zażyciu psychotropów…

Szarpane dźwięki gitary w „Traffic” i wokalne harmonie nawiązują do Vanilla Fudge. Kontemplacyjny wstęp dzięki mocniejszym gitarowym riffom i bardziej ekspresyjnym klawiszom stopniowo nabiera tempa osiągając punkt kulminacyjny w postaci pięknego gitarowego sola. Muzyka nabiera intensywności, by ostatecznie powrócić do kontemplacyjnego tonu. Mówiąc krótko, doskonały przykład klasycznego progresywnego rocka… Bardziej przystępny, naznaczony radiowym popowym charakterem „Ray” jest radosny, żywiołowy i bardziej energetyczny. Tym razem to fortepian zajmuje centralne miejsce – jest jego fundamentem i podtrzymuje muzykę. Ale spokojnie. Gdy pojawia się mocne gitarowe solo całość nabiera bardziej rockowego charakteru. Kończy to wszystko „Tube”, jazz rockowy numer z psychodelicznymi akcentami, w którym Hammond nadał mu kwaśną fakturę. W tym utworze wyraźnie widać klasę zespołu i wielkość jego muzyków.

Oryginalny album, prawdziwa perełka włoskiego rocka, którego nakład nie przekroczył 500 sztuk jest niezwykle rzadki i bardzo ceniony wśród współczesnych kolekcjonerów. Na szczęście płyta była wznawiana na winylu i kompakcie. Rzadki i mało znany klasyk, który warto poznać.

Zagłębiając się w tę całą historię dokopałem się do informacji, że ten sam skład, tyle że pod nazwą The Underground Set wydał wcześniej dwie płyty w podobnym stylu i klimacie. Zarówno pierwsza, „The Underground Set” (1970) z materiałem w całości skomponowanym przez Reverberiego jak i druga, „War In The Night Before” (1971), ukazały się w wielu krajach, w tym w Wielkiej Brytanii i Niemczech. Ale o nich może innym razem.

Jeden komentarz do “THE PSYCHEGROUND GROUP „Psychedelic And Underground Music” (1971)”

  1. Jeśli chodzi o włoskich wykonawców nagrywających „pod przykrywką” polecam album „Infinity” zespołu Planetarium z 1971 rok. Skład tej równie tajemniczej grupy bardzo długo pozostawał nierozwiązany. Piękny album o niebiańskim charakterze z niezwykle melodyjną muzyką. Polecam i pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *